„Kochana bardzo, bardzo mi przykro . Śmierć kogoś bliskiego zawsze przychodzi nie w porę. Trzymaj się cieplutko , jestem z Wami w modlitwie 🙏❤️” - taką wiadomość dostałam. Bardzo nie w porę, bo za wcześnie. Bardzo nie porę, gdy odchodzi człowiek serdeczny, dobry, mądry. Bardzo nie porę, gdy dostajesz taką wiadomość będąc na urlopie daleko od domu. Wiem, że On też kochał Afrykę, więc gdy dowiedzieliśmy się, że porwała go lawina w Tatrach, nie mogłam uciec od myśli i próby patrzenia Jego oczami na obrazy, które miałam na wyciągnięcie ręki - dzieci z wioski, które też fotografował, palmy, które miał w tle na swoim profilu, chatki kryte strzechą, rozgwieżdżone niebo… dziś w dzień Jego pogrzebu nadal patrzę na ocean i słyszę nieustający szum wiatru. Nie mogę iść tą ostatnią drogą z ludźmi Mu bliskimi, mogę jedynie pożegnać go słowami, które przyszły do mnie gdy dowiedzieliśmy się o Jego nagłym odejściu: Drapię żal pod brodą Jak starego żółwia A on ze skorupy Wychyla się wciąż mn...