Uczyń mnie garnkiem glinianym
Chcę Odejść od siebie I więcej nie wrócić Odwrócić się na pięcie Od bycia centrum wszechświata Nie patrzeć więcej w lustro Z podziwem dla siebie samej Nie szukać cudzej uwagi I na pochwały nie czekać Chcę Byś mnie oczyścił Z trądu posiadania Chcę Zmyć makijaż lęku Otrzepać się ze strachu Stanąć prawdziwa przed Tobą I poprosić Byś jeszcze raz mnie ulepił Zupełnie od początku Pustką wypełnił gotową By przyjąć cudze krzywdy Wrażliwą na połamane serca Tych którzy Ciebie nie znają Kruchą lecz twardą wewnątrz By znosić tych udręczonych Co krzyczą bez powodu Z rozpaczy i bezsilności Uczyń mnie garnkiem glinianym Bez ucha albo z uchem Ale koniecznie z dzióbkiem Na zdroje Twojej łaski Która się będzie wylewać Pod każdym Twoim dotknięciem Niech będą ich tysiące I tysiące tysięcy Dotknięć które poruszą Serca spragnione Miłości By mogły znaleźć pełnię W Twej Świętej Obecności I w dźwięku Twojego Imienia: Jezus. Jezus. Jezus. 20.03.2022 [Czechowice-Dziedzice VII ...