Modlitwa poranienia
Pomóż mi Panie otworzyć się, pomóż mi znaleźć słowa By dotknąć tego, co poranione, i z Tobą siebie ratować Pomóż mi Panie rozdrapać znów uczucie nienawiści Choć ból ukryty głęboko tak, pod warstwą zeschłych liści… Tak dawno zakopałam go, że nie czuć już zgnilizny, Dlaczego każesz szpadel wziąć i kopać?! Tam już blizny! Ja bardzo tak starałam się tę ranę zacerować, A Ty mi każesz nici pruć i zacząć szyć od nowa…?! To już nie boli – przecież wiesz, sam plaster nakładałeś, A teraz mówisz: zdzieraj strup z tej owrzodziałej rany! Próbuję Panie… schylam się, by znaleźć choć łez parę, Ale uśmiechu sztywna maska przylega doskonale. Ja przecież dobrze czuję się, już to przepracowałam, Nie wmawiaj mi – nie zgadzam się ! nigdzie nie uciekałam! Że konsekwencje? Że zranienia? Uczucia zablokowane? Odwracam wzrok – to dawno tak… mam rozgrzebywać ranę? Pomóż mi, proszę! Naprawdę chcę wziąć ten ból jak Ty brałeś Pomóż mi, proszę! Dotknij mnie – jak innych dotykałeś Pomóż mi stanąć twarzą w tw...