Biblioteczka z lustrem
Podobno nauczyłam się czytać mając 5 lat, i bardzo szybko opanowałam płynne czytanie. Kochałam książki, a Mama nie nadążała mi ich kupować. Dziś dostępne są książki papierowe, audiobooki, czytniki, ogromne i całkiem malutkie księgarnie… wtedy, w czasach mojego dorastania, w naszym mieście była jedna mała księgarenka. Wydawnictwa nie działały tak prężnie jak teraz – na kolejne tomy ulubionych serii trzeba było wyczekiwać miesiącami, a nakłady nie były zbyt duże. Na szczęście Mama znała panią sprzedawczynię, więc wiedziałyśmy dokładnie, kiedy ma pojawić się długo wyczekiwana pozycja, i zawsze udawało nam się ją dostać. Wielokrotnie zachodziłyśmy do księgarni, patrząc na puste półki, i zadawałyśmy to samo pytanie: czy jest coś nowego?... bo we mnie nie ustawał głód czytania: czytałam wszystko, co wydawali, pamiętam jak wyczekiwałam na kolejne tomy przygód Tomka autorstwa Alfreda Szklarskiego, choć podobno była to lektura dla chłopców. Czytałam „Egipcjanina Sinuhe” Mika Waltari, i z pasj...