Posty

Wyświetlanie postów z 2020

Pusty stół

Obraz
P rzeczytałam ostatnio książkę, poleconą w którymś Bookszpanie przez o.Adama Szustaka: „Dżentelmen w Moskwie” autorstwa Amor Towles. Zachwyciła mnie ona – przede wszystkim pięknym językiem, którym została napisana (lub przetłumaczona), ale i treścią, pomysłem osadzenia akcji w miejscu pozornie statycznym, w którym jednak bardzo wiele się wydarza. W jednym z wątków książki hrabia Aleksander Rostow, będący głównym bohaterem, przejmuje po śmierci swego  najlepszego przyjaciela Miszki dzieło Jego życia: „ A gdy hrabia przewracał kolejne strony, zaczął się śmiać. Miał bowiem przed sobą kwintesencję dzieła Miszki: kompendium cytatów z wiekopomnych źródeł ułożonych w porządku chronologicznym, i w każdym z nich słowo „chleb” było napisane drukowanymi literami i pogrubione. Zaczynając od Biblii, cytaty obejmowały dzieła Greków i Rzymian, a następnie takich twórców jak Szekspir, Milton i Goethe. Szczególny hołd złożył jednak Miszka złotej epoce literatury rosyjskiej.” Nie bez powodu Mi...

Biblioteczka z lustrem

Obraz
Podobno nauczyłam się czytać mając 5 lat, i bardzo szybko opanowałam płynne czytanie. Kochałam książki, a Mama nie nadążała mi ich kupować. Dziś dostępne są książki papierowe, audiobooki, czytniki, ogromne i całkiem malutkie księgarnie… wtedy, w czasach mojego dorastania, w naszym mieście była jedna mała księgarenka. Wydawnictwa nie działały tak prężnie jak teraz – na kolejne tomy ulubionych serii trzeba było wyczekiwać miesiącami, a nakłady nie były zbyt duże. Na szczęście Mama znała panią sprzedawczynię, więc wiedziałyśmy dokładnie, kiedy ma pojawić się długo wyczekiwana pozycja, i zawsze udawało nam się ją dostać. Wielokrotnie zachodziłyśmy do księgarni, patrząc na puste półki, i zadawałyśmy to samo pytanie: czy jest coś nowego?... bo we mnie nie ustawał głód czytania: czytałam wszystko, co wydawali, pamiętam jak wyczekiwałam na kolejne tomy przygód Tomka autorstwa Alfreda Szklarskiego, choć podobno była to lektura dla chłopców. Czytałam „Egipcjanina Sinuhe” Mika Waltari, i z pasj...

Kłębek gniewu

Obraz
Gniew. Czy umiem o nim napisać?... Ilekroć myślę o nim, natychmiast mam takie poczucie, że zdecydowanie wiąże się z pierwszym odcinkiem mojego pisania: z oczekiwaniami. Zazwyczaj gniew rozpala się natychmiast, gdy coś nie idzie po mojej myśli. To najczęstsza przyczyna jego wybuchu. Zaplanowałam coś sobie, a potem – z przyczyn różnych – ten plan rozpada się jak domek z kart. A ja nie potrafię tego przyjąć, pogodzić się z tym, bo to był MÓJ plan, jedyny i najlepszy z możliwych, przemyślany, dopracowany do najdrobniejszego szczegółu. Dlaczego w zasadzie tak często oprócz poczucia zawodu czy rozczarowania, pojawia się gniew? Jak to było z tym gniewem w moim życiu? „ Gniew rodzi się wtedy, gdy następuje zetknięcie oczekiwań człowieka z rzeczywistością, w której te oczekiwania nie są realizowane. (…) Gniew dopada ludzi skoncentrowanych na sobie. Ludzi, którzy nieustannie walczą o swoje zdanie i realizację swoich oczekiwań.” ks.Krzysztof Kralka SAC, „Siedem grzechów głównych”. Pamiętam...

Milsze Bogu posłuszeństwo, niż nabożeństwo

Dzisiaj ogromnie ważny, bardzo mocny tekst ks.Marka Wasąga, pod którym mogłabym podpisać się obydwiema rękami... Jak trudno nam zidentyfikować (i dostrzec!) cielce, które latami karmimy, i odrzucić je, idąc w posłuszeństwie - za nakazami głowy Kościoła, ale i także za obowiązującymi w czasie pandemii obostrzeniami, dotyczącymi chociażby zakazu opuszczania domów... Bardzo bym chciała, aby ten czas uświadomił nam wszystkim, jak bardzo na oślep biegniemy przez życie; aby otworzył oczy i serca na Tego, który jest Dawcą Miłości... aby był czasem nawrócenia .... "Łatwo lekko i przyjemnie jest karmić się ofiarą Baranka, tymczasem Chrystus chce teraz karmić świat również naszą ofiarą, bo tylko miłość ofiarowana się pomnaża i daje życie ." Tutaj link do pełnego tekstu:  Paschalne_Święta  

Burza na jeziorze

Obraz
Papież Franciszek wygłosił dziś niezwykłe słowa na pustym placu św.Piotra, modląc się o ustanie pandemii koronawirusa. W zasadzie mogłabym przekleić tu całą Jego medytację, jest przesycona mądrością, ale postaram się wybrać fragmenty, które najbardziej mnie dotknęły: "„Gdy zapadł wieczór” (Mk 4, 35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza.  Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do...

Skrzynia strachu [15.03.2020]

Obraz
Mam znajomego, który twierdzi, że niczego się nie boi. Miał tak trudne dzieciństwo, że nauczył się być twardym, szybko weryfikować ludzi, znajomości, sytuację na świecie, radzić sobie z przeciwnościami losu. Gdy Go słucham zastanawiam się, czy naprawdę jest to możliwe? widzę człowieka silnego, o dobrym sercu, gotowego pomagać innym, ale też mocno poranionego. Widzę człowieka, który z odwagi uczynił sobie tarczę, chroniącą wewnętrzną wrażliwość – tarczę, która w Jego odczuciach powoduje, że – jak On twierdzi - niczego się nie boi. Nie, nie chcę tu oceniać, czy to dobra postawa, czy nie – myślę, że może ona powodować poczucie bezpieczeństwa; nie życzę też nikomu, aby pojawiły się sytuacje, które złamią to poczucie siły i spowodują, że nagle zacznie się bać. Długo zastanawiałam się, jak pisać o lęku. Bo przecież może przybierać tak przeróżne oblicza – może być maleńki, a może ogarniać całą przestrzeń, przeobrażając się w fobie; może być też chorobą i mieć różne podłoża i przyczyny. Za...