Głowę jej podnosi…
Podczas środowej Adoracji poczułam, że mam spróbować zilustrować Psalm 3. W czwartek zatem pomodliłam się tym psalmem, i zaczęłam rozmyślać, jak można ująć jego treść w rysunku pastelami. Przyszła mi myśl, żeby narysować odwróconego tyłem chłopaka w kapturze, dookoła niego tło ciemniejsze, a przed nim - jasne tło, rozjaśnione Bożą nadzieją i chwałą. Zaczęłam szkicować, i.... zamiast chłopaka w kapturze tyłem - narysowałam kogoś zupełnie innego. W tle zamiast jasnego, pogodnego krajobrazu, pojawiły się kolory, płomienie, pożoga, wojna. A moja zakapturzona postać pozostaje mimo tego tła bezpieczna w rękach Boga, który troszczy się o nią, i "głowę jej podnosi". Tak właśnie wygląda malowanie z Ducha - ja mogę mieć myśl, ale gdy zaczynam rysować, powstaje coś zupełnie innego. Gdy pokazałam ten rysunek Kasi, pokazała mi fragment (z Bulli Papieża Franciszka na Rok Święty), który świetnie odzwierciedla treść tego, co narysowałam: "Niech pierwszy znak nadziei przełoży się na po...