Podczas środowej Adoracji poczułam, że mam spróbować zilustrować Psalm 3. W czwartek zatem pomodliłam się tym psalmem, i zaczęłam rozmyślać, jak można ująć jego treść w rysunku pastelami. Przyszła mi myśl, żeby narysować odwróconego tyłem chłopaka w kapturze, dookoła niego tło ciemniejsze, a przed nim - jasne tło, rozjaśnione Bożą nadzieją i chwałą. Zaczęłam szkicować, i.... zamiast chłopaka w kapturze tyłem - narysowałam kogoś zupełnie innego. W tle zamiast jasnego, pogodnego krajobrazu, pojawiły się kolory, płomienie, pożoga, wojna. A moja zakapturzona postać pozostaje mimo tego tła bezpieczna w rękach Boga, który troszczy się o nią, i "głowę jej podnosi". Tak właśnie wygląda malowanie z Ducha - ja mogę mieć myśl, ale gdy zaczynam rysować, powstaje coś zupełnie innego.
Gdy pokazałam ten rysunek Kasi, pokazała mi fragment (z Bulli Papieża Franciszka na Rok Święty), który świetnie odzwierciedla treść tego, co narysowałam: "Niech pierwszy znak nadziei przełoży się na pokój dla świata, który po raz kolejny pogrąża się w tragedii wojny. Ludzkość niepomna na dramaty przeszłości, poddawana jest nowej i trudnej próbie, w której wiele ludów jest uciskanych przez brutalność przemocy. Czego jeszcze brakuje tym narodom, czego by jeszcze nie doznały? Jak to możliwe, że ich rozpaczliwe wołanie o pomoc nie pobudza przywódców narodów do zakończenia zbyt wielu regionalnych konfliktów, mimo świadomości konsekwencji, które mogą z nich wyniknąć na poziomie globalnym? Czy to zbyt wiele, by marzyć, aby broń umilkła i przestała przynosić zniszczenie i śmierć? Jubileusz przypomina nam, że ci, którzy stają się „wprowadzającymi pokój”, mogą być „nazwani dziećmi Bożymi” (Mt 5, 9)."
Komentarze
Prześlij komentarz