Posty

Wyświetlanie postów z 2021

Szklana fiolka pełna piasku

Obraz
  W swoim nastoletnim zeszycie z cytatami, zapisałam (i zapamiętałam) ten z „Kuszenia na pustyni” Romana Brandstaettera: „Człowiek codziennie wychodzi na pustynię I nie zna granic tej pustyni. I codziennie kuszony jest człowiek, I nie zna granic tej pokusy. I codziennie walczy ze złem, I nie zna granic tego zła.” Zupełnie nie pamiętam, jak go wtedy rozumiałam – może wcale, choć przypuszczam, że mogłam odnosić go zaledwie do ostatniego zdania, dotyczącego walki ze złem. A może jestem niesprawiedliwa dla nastoletniej, rozmarzonej i romantycznej licealistki? Może na tamten moment miałam swoje pustynie, których dzisiaj już nie pamiętam, bo już je przeszłam, zapomniałam, już z nich wyrosłam. Dziś coraz lepiej rozumiem pustynię. Mam takie poczucie, że ostatnich kilka tygodni, a może nawet jakieś dwa miesiące, spędziłam na pustyni. I chociaż to już nie pierwsza moja pustynia i wydawać by się mogło, że powinnam po poprzednich, pamiętając jak to jest, być lepiej przygotowana – okazało się...

Stara lampa

Obraz
Będąc nastolatką próbowałam pisać wiersze. Swój zeszyt z wierszami ukryłam jednak tak skrzętnie, że nie jestem w stanie go odnaleźć, chociaż plan był taki, by wkleić tu wiersz o lampie. Pamiętam, że próbowałam w nim uwiecznić lampę, która latami stała na półce nad telewizorem, chociaż nikt nie pamiętał od kiedy nie świeciła. Miała piękny klosz, z żółtawego szkła pociętego drobniutką siateczką pęknięć – 30-kilka lat temu to było naprawdę coś! Mój wiersz bez rymów opisywał, jak któregoś dnia ktoś ją potrącił – i spadła. Mama zbierała słoneczne okruchy szkła nucąc coś, a ja umierałam z rozpaczy, bo wydawało mi się, że jestem jedyną osobą która pamięta, że Mama tę lampę dostała OD DZIADKA. Miałam niecałe 11 lat gdy odszedł, i poza kilkoma mglistymi wspomnieniami miałam właśnie to: że to od Niego Mama dostała tę piękną lampę. Światło starej lampy rozjaśniało mrok, panujący w mieszkaniu z mojego dzieciństwa. Tylko czy na pewno?... Przez wiele, wiele lat ogromnie bałam się ciemności. Ciemno...

Laetare, Jerusalem!

Obraz
  Laetare, Ierusalem... Wesel się, Jeruzalem! Dziś niedziela Laetare, szaty liturgiczne w kolorze różowym, więc i odrobina praaawie różowego nieba i chmur, oświetlonych zachodzącym pomału nad Sardynią słońcem... Wesel się Jeruzalem!

Sieci

Obraz
  Ostatnio zastanawiałam się, jak to się właściwie zaczęło, kiedy poczułam w sercu to konkretne, skierowane tylko i wyłącznie do mnie, zaproszenie. I wtedy przypomniała mi się Msza św. 22.08.2016 roku - poszłam prosić o cud, z Mamą było już bardzo źle, odmawiała jedzenia, a ja miotałam się między szpitalem a obowiązkami w pracy, i czułam jedynie bezsilność, przerażenie, niemoc, presję mobbingu... To była Msza św. Papieska, więc na koniec organista zagrał "Barkę". I przy słowach: "O Panie, to Ty na mnie SPOJRZAŁEŚ" ugięły się pode mną kolana, bo naprawdę POCZUŁAM to SPOJRZENIE - jedyne takie, które wlewa Ci w serce całe morze niewiarygodnego spokoju, poczucia bezgranicznej Miłości, za którą natychmiast chcesz iść i bez której już nie chcesz żyć, której pragniesz WIĘCEJ I WIĘCEJ. Wydarzył się cud - ale nie taki, jakiego oczekiwałam. Dzień później, 23.08.2016, Mama zmarła; nie by to cud uzdrowienia, ale coś znacznie lepszego - cud przemiany mojego życia. Uczyłam się (...