Sieci
Ostatnio zastanawiałam się, jak to się właściwie zaczęło, kiedy poczułam w sercu to konkretne, skierowane tylko i wyłącznie do mnie, zaproszenie. I wtedy przypomniała mi się Msza św. 22.08.2016 roku - poszłam prosić o cud, z Mamą było już bardzo źle, odmawiała jedzenia, a ja miotałam się między szpitalem a obowiązkami w pracy, i czułam jedynie bezsilność, przerażenie, niemoc, presję mobbingu... To była Msza św. Papieska, więc na koniec organista zagrał "Barkę". I przy słowach: "O Panie, to Ty na mnie SPOJRZAŁEŚ" ugięły się pode mną kolana, bo naprawdę POCZUŁAM to SPOJRZENIE - jedyne takie, które wlewa Ci w serce całe morze niewiarygodnego spokoju, poczucia bezgranicznej Miłości, za którą natychmiast chcesz iść i bez której już nie chcesz żyć, której pragniesz WIĘCEJ I WIĘCEJ. Wydarzył się cud - ale nie taki, jakiego oczekiwałam. Dzień później, 23.08.2016, Mama zmarła; nie by to cud uzdrowienia, ale coś znacznie lepszego - cud przemiany mojego życia. Uczyłam się (i nadal uczę) - jak uczniowie w dzisiejszej Ewangelii - zostawiać swoje sieci, (bo każdy z nas jakieś ma) i w coraz większej wolności iść za Jezusem.

Komentarze
Prześlij komentarz