Jedna z moich znajomych w którejś rozmowie zacytowała mi słowa A. Einsteina: "Przypadek to Bóg przechadzający się incognito". Bardzo urzekł mnie ten cytat i lubię od tamtej pory go powtarzać, tym bardziej, że od dawna wiem, że w życiu Bożym nie ma przypadków. Dlatego to, co wydarzyło się po jednym z seminariów wstawienniczych, z perspektywy czasu oceniam jako ... przypadek. A było tak: ostatniego dnia seminarium jedna z uczestniczek sprzątała korytarz, gdy podszedł do Niej Andrzej. Zapamiętałam Andrzeja, bo przedstawił się jako polonista i poeta. Opowiadał tej koleżance za drzwiami o tym, że Bóg daje ludziom różne talenty, i niemal każdy może pisać wiersze. Pomyślałam: cóż za dziwne okoliczności - dziewczyna sprząta korytarz, a ktoś opowiada Jej o pisaniu wierszy, i to tuż pod moimi drzwiami.... sytuacja wydała mi się nieco absurdalna, więc zapadła mi w pamięć. Mimowolnie pomyślałam o czasach liceum, kiedy poza pamiętnikami, zdarzało mi się także pisać wiersze. Zazwyczaj nocą, gdy nie mogłam spać, wymykałam się po cichutku z pokoju, który dzieliłam z braćmi, wyjmując wcześniej z drewnianej skrzyneczki zamykanej na kluczyk (zrobionej zdaje się przez Tatę) mój zeszyt z wierszami. Szłam do łazienki, zapalałam światło, i tam przelewałam na papier to, co zrodziło się wcześniej w mojej głowie. Czasami wiersze rymowane, czasami białe, czasami myśli, które uważałam za ważne (jak np. ta, że nie należy przywiązywać się do przedmiotów, a do ludzi - TYM BARDZIEJ - zapewne będąca efektem moich ówczesnych relacyjnych poranień). Czasami pisałam dla kogoś lub o kimś, a czasami dla siebie. Wróciłam pamięcią do tych wspomnień, i po jakimś czasie zostawiłam za sobą to dziwne przeświadczenie, że ta rozmowa pod drzwiami nie była po nic.
Któregoś wieczoru siadłam do wieczornej medytacji, a gdy ją skończyłam, poczułam że mam chęć napisać o tym, co przyszło na modlitwie, co czuje moje serce; ale nie opisywać to w dzienniku duchowym rozbudowanymi zdaniami, ale wersetami bez rymów. Otworzyłam notatnik w telefonie i zaczęłam pisać. Po jakimś czasie sytuacja powtórzyła się podczas jednej z tych nocy, gdy człowiek przewraca się z boku na bok błagając przez zmęczone powieki o sen, który nie przychodzi. W bezsenne noce najłatwiej się modlić, więc znowu po modlitwie przyszły słowa bez rymów.
Możliwość uczestniczenia w seminarium, a także ostatnie wydarzenia we mnie i dookoła mnie spowodowały, że poczułam potrzebę lepszego poznania siebie; zrozumienia mechanizmów, jakimi się kieruję; schematów, które mimowolnie powtarzam. Chcąc wejść jeszcze lepiej w posługę wstawiennika muszę najpierw nauczyć się rozumieć siebie. W jednej z ostatnich rozmów z moim spowiednikiem usłyszałam, że powinnam spróbować odnaleźć własne "ja". To była bardzo dobra rozmowa, po ekstremalnie trudnym dla mnie wydarzeniu, a te słowa rezonowały we mnie, i znowu gdy nie mogłam zasnąć zaowocowały poniższą (nieco zabawną według mnie) rymowanką. Gdy ją napisałam pomyślałam: to raczej nie przypadek. Andrzej pojawił się na seminarium, w którym uczestniczyłam, choć nie powinno Go na nim być, bo uczestniczy w równoległym seminarium w innej lokalizacji. Opowiadał o wierszach, a ja zastanawiałam się, czy to, co kiedyś pisałam, można w ogóle nazwać wierszami. Gdy się spotkaliśmy ileś tygodni później, motywował mnie bardzo do pisania. Otworzył drzwi, które dawno temu zamknęłam. Pomyślałam, że zamiast trzymać swoje nierymowanki w notatkach, mogę utworzyć nową kategorię na blogu, i zacząć się nimi dzielić. Kto wie, może przeczyta je kiedyś ktoś, komu też się przydadzą, by otworzyć jakieś drzwi?....
Przepraszam, Pan nie widział?
Może tu przechodziło
Moje „ja” pogubione,
Odporne na własną miłość?
Może Pani widziała?
Nie stało na przystanku,
Moknąc bez parasola
Nieustannych przypadków?
Wsiadło gdzieś do przedziału
Całkiem bylejakiego,
Czy wybrało samolot
Do raju pozornego?
Przebiegło przed tramwajem
W przejściu niedozwolonym
I nikt go nie powstrzymał,
Choć takie zalęknione?
Przepraszam, Pan nie widział?
może Pani widziała?
Bo znaleźć go nie mogę,
A tak bardzo bym chciała….
11.05.2022 0:28
Komentarze
Prześlij komentarz