Ukryty za firanką


Strach przychodzi wraz z mrokiem
Ukryty za firanką
Czyha gdzieś mrużąc oczy 
Uśmiecha się półgębkiem
Kpi sobie z dnia spokoju
Za pozorami uśpiony

Udaje nieobecność
Czając się za plecami
Zawsze gotów do skoku
Ostrzy krańce pazurów
Konwenanse zbywając
Nerwowym półuśmiechem

On tylko robi swoje
Nie ceń go zbyt surowo
Nie potrafi inaczej
Odarty ze współczucia
Nie próbuj go przytulać
Rani z jadem kolcami

Nie da się go oswoić
Ani nie da przebłagać
Karmi się twymi łzami
I serca kołataniem
Gdy starasz się go pozbyć
Jak rzep będzie wytrwały

Oddaj go Jezusowi
On zna Twoje zmaganie
Patrząc wzrokiem łagodnym
Powie: „Milcz”. I się stanie.

15.05.22     23:19


[Klimkówka VI 2021]

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak kromka chleba

W gałęziach

Jesieniara