Mój Anioł dziś patrzy
Bywają takie wydarzenia, które zupełnie niespodziewanie potrafią uświadomić pustkę odczuwalną dookoła siebie. Tak było tamtego dnia. Przyszło doświadczenie, którego zupełnie się nie spodziewałam – wydawało mi się, że mam już ten obszar przepracowany, zamknięty, doskonale sobie z nim radzę – i nagle uderzyło mnie to, że tkwię w błędzie. Uderzyło tak dotkliwie, że poczułam się jakbym dostała kopniaka w brzuch, który powinien już być przecież twardy jak stal i całkowicie na kopniaki odporny! Niespodziewane zderzenie z zazdrością, porównywaniem, poczuciem braku własnej wartości były tak uderzające, że z niedowierzaniem przyglądałam się sobie zastanawiając się, jak do tego doszło, i dlaczego znowu mam ochotę uciekać i ukryć się w mysiej norze gdzieś głęboko pod podłogą, albo leżeć zwinięta w kłębek i krzyczeć z bezsilności. Pomyślałam, że najtrudniejsze jest to, że zupełnie nie wiem, z kim mogłabym się tym podzielić – a w zasadzie może nawet bardziej, że NIE MAM takiej osoby, z którą mogłabym się tym podzielić. Gdy siadłam do wieczornej modlitwy z sercem wypełnionym tym gorącym popiołem, z osmalonymi od ognia piórami, z myślami, że nigdy już nie dam rady polecieć, poczułam to spojrzenie: mój Anioł Stróż patrzył na mnie z taką rozpaczą w oczach, jakby po raz pierwszy widział mnie w takim stanie, jakby On też poczuł się zupełnie bezradny, jakby nie rozumiał, co właściwie się dzieje. Dlatego spróbowałam Mu to wyjaśnić:
Mój Anioł dziś patrzy
I ma rozpacz w oczach
Ja wiem że On nie wie
Zupełnie jak pomóc
Pióra łez nie chłoną
Miękkość nie pomoże
Jedynie bym ukryć
Się za nimi mogła
Głupie to pytanie
Czy już stąd mnie zabrać
By nie mógł dziś Jezus
Przecież wiosna idzie
Jutro wyjdzie słońce
No może pojutrze
Nie patrz tak mój Stróżu
Jak mam Ci wyjaśnić
Na co komu wiosna
Gdy boli samotność?
26.04.22 23:45

Komentarze
Prześlij komentarz