W malw purpurę
Mój Bóg mi wyszedł na spotkanie.
Czekał tuż obok malw kwitnących,
Wysokich, pięknych… czekał na mnie,
Wśród kwiatów słońca wciąż łaknących.
By w malw purpurę twarz zanurzyć -
Ja biegłam w całkiem inną stronę,
W sam środek nadchodzącej burzy.
Gdy On zmurszałe gładził deski,
Z troską palcami je muskając,
Ja próbowałam los oszukać
Kolejne maski zakładając.
Mój Bóg nie nudzi się czekaniem,
Gdy ja w wyborach swych błądziłam-
On patrzył, czy zawrócę z drogi,
Która donikąd prowadziła.
Gdy w końcu odwróciłam głowę,
Zmęczona błotem i burzami,
On tylko raz popatrzył na mnie…
Zza tego płotu, nad malwami…
Spojrzenie, które wszystko zmienia,
Które zaprasza do bliskości;
Raz się zanurzysz - i przepadasz
W bezmiarze tak wielkiej miłości !
Dziś, ręka w rękę z moim Bogiem,
Też się pochylam nad malwami
Z wdzięcznością, że On na mnie czekał
Aż AMEN powiem, idąc za Nim.

Komentarze
Prześlij komentarz