Effatha!
Gdy spotykasz na swojej drodze
ludzi, którzy zachęcają cię, by próbować swoich sił, łatwiej ci podjąć decyzję.
Ja potrzebowałam kilku takich osób, by się odważyć. Moją duchową przyjaciółkę
poprosiłam: Pomódl się proszę, aby Bóg obrał mnie z moich uprzedzeń i myślenia,
że to ma być moje malowanie – niech będę tylko naczyniem. I sama pomodliłam się
jakoś tak: Panie, jeśli to ma być na Twoją chwałę, jeśli to pomoże komuś, jeśli
te obrazy będą dla kogoś umocnieniem, ja wejdę w tę służbę. Ale przekonaj mnie
dziś proszę, że to dla mnie.
A potem najpierw sięgnęłam po
kolor, którego szykując dzień wcześniej farby pomyślałam, że pewnie nigdy nie
użyję: pomarańczowy. Płynęła modlitwa podczas Strumienia Łaski, a ja śpiewałam
i malowałam. Najpierw ogień. Potem łąkę pełną kwiatów - różnorodnych, tak ja my
jesteśmy różni, i pełną kolorów. Miałam w sercu przekonanie, że gdy w swojej
różnorodności zbliżamy się do ognia Miłości Bożej, nie spalamy się, ale
pozostajemy sobą, i w Nim jeszcze bardziej rozkwitamy - bo nikt tak jak On nie
pragnie naszego rozwoju i rozwijania naszych talentów i obdarowań. EFFATHA!
Otwórz się! Otwórz się na Niego, a On w ogniu swojej Miłości wypali to, co
potrzebuje wypalenia, i pozwoli ci odkryć to, kim naprawdę jesteś, i rozkwitnąć
w pełni. EFFATHA! Otwórz się - na nowe życie w Nim, na uzdrowienie, uwolnienie,
rozwój.
Bóg zawsze odpowiada, więc
odpowiedział i mi: przekonał mnie tym obrazkiem, bo sama z siebie nie
potrafiłabym go namalować. Po powrocie ze Strumienia wyraziłam też moją
wdzięczność Bogu słowami:
Wyłączam światło
I wyruszam
Na wędrówkę wdzięczności
Do Twojego Serca
Znów dziś
Rozdałeś mi siebie
Znów zapaliłeś lampę
Co korcem ją
Skrzętnie przykrywam
Znów obdarowałeś
Wyruszam
więc
Na
wędrówkę wdzięczności
Uciszam
radość
Skaczącą
gdzieś w tętnicach
Oddycham
Twoją
We
mnie Obecnością
Truchleję
z bojaźni
Nie
uklęknę przecież
Bo
kolano rozbiłam
Jak
opowiedzieć
Wdzięczność
Temu,
co sam jest
Wdzięcznością?…
Bóg sam wystarczy
(17.10.2024)

Komentarze
Prześlij komentarz