Z głębokości
Ból
Który pojawia się znikąd
I rozsiada jak najlepszy kumpel
Z głębokości
Ból
Który chwyta za gardło
I dusi aż brak ci tchu
Wołam do Ciebie Panie
Ból
Który opasuje czaszkę
Blokuje myśli stalową klamrą
Racz wysłuchać Panie prośby mej
Ból
Który nie pozwala zapomnieć
O sobie nawet na sekundę
Nakłoń ucho Swe na me wołanie
Ból
Który wydziera z trzewi
Niemal zwierzęcy skowyt
Usłysz prośby i błaganie
Ból
Który powoduje
Że płaczesz z bezsilności i udręki
Pokładam w Tobie ufność mą
Ból
W obliczu którego
Znikają wszyscy i wszystko
Zawsze ufam Twemu Słowu
Ból
Który przyjmujesz
I starasz się Mu powierzyć
Zawsze ufam Twemu Słowu
Pokładam
Ufam
W Tobie
Ból
Zabierz
Wołam
Tak silny
Że aż mdlący
Twemu Słowu
Który pojawia się znikąd
I rozsiada jak najlepszy kumpel
Z głębokości
Ból
Który chwyta za gardło
I dusi aż brak ci tchu
Wołam do Ciebie Panie
Ból
Który opasuje czaszkę
Blokuje myśli stalową klamrą
Racz wysłuchać Panie prośby mej
Ból
Który nie pozwala zapomnieć
O sobie nawet na sekundę
Nakłoń ucho Swe na me wołanie
Ból
Który wydziera z trzewi
Niemal zwierzęcy skowyt
Usłysz prośby i błaganie
Ból
Który powoduje
Że płaczesz z bezsilności i udręki
Pokładam w Tobie ufność mą
Ból
W obliczu którego
Znikają wszyscy i wszystko
Zawsze ufam Twemu Słowu
Ból
Który przyjmujesz
I starasz się Mu powierzyć
Zawsze ufam Twemu Słowu
Pokładam
Ufam
W Tobie
Ból
Zabierz
Wołam
Tak silny
Że aż mdlący
Twemu Słowu
[Sal, VIII'2018]

Komentarze
Prześlij komentarz